Portale, SPOŁECZNOŚĆ

Portale Randkowe

Portale Randkowe

Portale Randkowe W Sieci

PORTALE RANDKOWE INTERNETOWE

Serwisy Randkowe Romantyczne Intymne w sieci. Przegląd aplikacji portali randkowych na telefon. Co warto instalować a czego unikać.

SYMPATIA – 6,5 miliona Polaków nie może się mylić – to portal i aplikacja, dzięki którym poflirtujesz, porandkujesz, a może nawet coś więcej. Mogą występować problemy z konfiguracją z kontem na FB i może kogoś spotkać długi czas oczekiwania.  Akceptacja wszystkich ustawień przez moderatora. Jeśli jednak przebrniecie przez te początkowe trudności, to możecie być zadowoleni.

DATE ME – Aplikacja ta bardzo ściśle powiązana jest z Facebookiem, przez co ma naprawdę dużą bazę użytkowników. Uboga sama szata graficzna: zbyt małe zdjęcia na podglądzie i jeszcze wszędzie ten róż! Poza tym niektóre zaciągane przez apkę foty wyglądają jak zrobione kalkulatorem albo komórką prehistorycznej generacji. Lubi się też zawiesić, a jej użytkownicy nie należą do tytanów aktywności.

ZOOSK – Ma najbardziej przyjazne i intuicyjne powitanie z każdym przyszłym e-casanową. Krótka instrukcja obsługi sprawia, że nie będziesz tracić czasu na to, aby się dowiedzieć, jak to w ogóle działa. Dziewczynom, które ci się spodobały, możesz to zakomunikować, mrugając do nich. Dostęp do niektórych funkcji jest płatny. Monety możesz gromadzić, nie tylko posługując się swoją kartą kredytową, ale też grając w tzw. karuzelę (na niej oceniasz, podobnie jak na Tinderze, panie, ale uwaga: zarabiasz tylko na kliknięciach na „tak”, wybredni będą mieli tam ciężej).

HINGE i COOFFE MEETS BAGEL – Dwie bardzo obiecujące aplikacje i obie… jeszcze nie dostępne w Polsce. W Hinge’u możesz zapisać się na listę oczekujących, a Coffee meets Bagel informuje, że wystartują u nas, gdy zbiorą odpowiednią liczbę osób. Te aplikacje to w pewnym sensie odtrutka na kompulsywne i bezmyślne klikanie w zdjęcia w stylu Tindera. Apki zbierają o tobie dane na podstawie tych informacji, które wprowadziłeś oraz preferencji z Facebooka. Dzięki temu, raz dziennie, punkt 12, przedstawiają ci propozycję dziewczyny, która podziela twoje pasje i zainteresowania. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko czekać na premierę tych aplikacji w Polsce.

DOWN – Swego czasu zrobiła spore zamieszanie. Wszystko przez odważny pomysł, na którym się opiera. Połączona z FB pozwala ci ocenić, z którymi swoimi znajomymi i znajomymi swoich znajomych chętnie poszedłbyś… do łóżka. Jeśli zaś wasze chęci się zbiegną, to dowiecie się o tym i już sami zdecydujecie, co z tym zrobić (bo w tym akurat, na szczęście, nie wyręczy was żadna aplikacja). Jeśli zaś nie wyrazisz zainteresowania koleżanką z sieci, to ona nigdy się o tym nie dowie i wasza znajomość może dalej toczyć się w obecnym rytmie. Niestety w Polsce mało osób korzysta z niej.

ASHLEY MADISON – To portal i aplikacja dla ludzi, którzy są w stałych związkach, ale mają ochotę na skok w bok. Po zalogowaniu i dodaniu tzw. dyskretnego zdjęcia (z przesłoniętą karnawałową maską oczami). Gdy chcesz odpisać, coś dowcipnie zagaić – niespodzianka. Niestety przykra. Za wysłanie wiadomości trzeba płacić. Za darmo można co najwyżej „puścić oczko”. Sorry, że nie wiem. czy to czyhający na moją kasę portal, czy poważne przedsięwzięcie.

TINDER – Na dobre podbiła serca i telefony. Tinder to prosta filozofia. Ktoś ci się podoba, to przesuwasz go na prawo (albo klikasz serce), nie pasuje ci, no to wyrzucasz w lewo (albo wciskasz „x”). Jeśli spodobasz się polubionej przez ciebie osobie – automatycznie tworzycie parę. Profile są powiązane z FB, więc możesz sprawdzić, czy macie wspólnych znajomych i zainteresowania. Pogadać też można. Opcja „cofnij wybór” plus “korzystaj z nieograniczonych polubień” kosztuje kilkadziesiąt złotych.

ELIMI – – Z kim chciałbyś grać? – pyta aplikacja, myślisz: no, wreszcie coś dla graczy. Ta aplikacja na podryw jest nową jakością w zalewie innych, tak do siebie podobnych. Tu nie tylko wygląd się liczy, ale też spryt i bycie kreatywnym. Żeby poznać kobietę, musisz bowiem dobrze wykonać wymyślone przez nią zadanie albo mieć pomysł na własne, które z kolei ona będzie chciała wykonać. Przykłady? Pokaż mi swoją dłoń (chyba wróżka), pokaż mi swoje mieszkanie (materialistka?), czy wierzysz w Boga? (pyta najwidoczniej filozofka). Zadania rozwiązujesz zazwyczaj na dwa sposoby: albo wysyłasz zdjęcie, albo odpowiadasz na pytanie. Jeśli spełnisz jej oczekiwania, to kto wie, co będzie dalej… Minus apki? Na razie niezbyt wielu userów.

SKOUT – To bardzo fajna apka, choć wcale jeszcze nie ma pewności, że przyjmie się w Polsce. Tu w przeciwieństwie do Tindera – do pań, które ci się podobają, puszczasz oko. Możesz także potrząsnąć telefonem, aby… zacząć czatować z losowo wybraną osobą (i to z każdego zakątka świata). Dodając zdjęcia, oceniając i polecając aplikację innym – zbierasz punkty. Te zaś są ci potrzebne do niektórych usług premium (możesz np. wysłać wiadomość równocześnie nawet do 500 kobiet, które spełniają określone przez ciebie kryteria). Bez punktów za te przyjemności będziesz musiał zapłacić.

ZBIORNIK – Portal ten budzi mieszane odczucia. Porno tam i duszno. Żeby zalogować się w tej społeczności – musisz jednorazowo wysłać SMS. Potem bez przeszkód możesz funkcjonować w portalu za darmo, dodatkowymi opłatami objęte są tylko funkcje VIP (np. sprawdzanie, kto oglądał profil). Pisząc wprost i bez ogródek: Zbiornik to portal, w którym ludzie umawiają się na seks oraz publikują tam swoje erotyczne i pornograficzne zdjęcia i filmiki. Trochę to wszystko przypomina estetyką scheisse porno z lat 80., ale o gustach (ponoć) się nie dyskutuje.

Nie złap wirusa!

Zabawa apkami do podrywu to miła zabawa, ale są też i zagrożenia. Zarówno twój telefon, jak i ty – możecie złapać wirusa, to nie żarty! Z jednej strony eksperci ostrzegają, że używanie mobilnych aplikacji randkowych grozi wyciekiem danych lub zainfekowaniem naszego smarturządzenia wirusem, zaś z drugiej… urzędnicy departamentu zdrowia z Rhode Island właśnie na ułatwiające ryzykowne zachowania seksualne aplikacje zrzucili ostatnio winę za wzrost zachorowań na choroby weneryczne. Pamiętaj więc: wszystko z głową! Nawet najlepszy smartfon nie zwalnia cię z obowiązku myślenia!

Artykuł prasowy

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *